Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2017

Muszę się zabić.

Nienawidzę siebie tak bardzo...Nie mogę się znieść. Jestem taka głupia. Jakbym mogła to bym wyłączyła część siebie. Za szybko przywiązuje się do ludzi, a potem cierpię. Staram się z tym walczyć ale mój chory umysł nie potrafi zrozumieć, że nikt mnie nie pokocha nawet nie polubi. Cały czas pcha mnie w sytuacje, z których wie, że wyjdę jeszcze bardziej zniszczona. Może nie umiem nawiązać normalnej relacji tylko potrafię pchać się w relacje, które nie mają prawa istnieć albo z góry są skazane na zniszczenie, destrukcje. Wszędzie pełno bólu, cierpienia.

Kolejny dzień samotności.

Powiedzenie, że czuję się źle byłoby kolosalnym niedomówieniem.Pustka, ból. Pewnie się powtarzam ale co mogę więcej powiedzieć jak to moje wewnętrzne cierpienie ciągnie się i ciągnie. Nie chce mnie puścić. Pochłania mnie, jak czarna dziura. Nie mam nikogo kto by był dla mnie, przy mnie. Jest to najgorsze uczucie. Pocieszające jest to, że jest zminimalizowana lista osób, które skrzywdzę swoim odejściem. Zabawne, jedyne co ratuje mnie od całkowitego zniknięcia w czeluściach mojej pustki to planowanie. Czasami jak już nie czuję nic to planuję, marzę o mojej śmierci, jak oszukuję się, że jest tam coś dla mnie ukryte w przyszłości to stwarzam sobie listę rzeczy, które zamarkują moją pustkę. Zadania, które sobie wyznaczam, żeby chociaż przez chwilę udawać, że coś znaczę, że na czymś mi zależy, że to wszystko ma jakąś wartość, znaczenie. Nie czuję się wartościowym człowiekiem, jestem nikim. Ostatnio nawet uświadomiłam sobie, że tylko sobie wmawiałam, że jestem dobra a tak na prawdę to jest...

Balsam dla duszy.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer  "Dziś" Dawniej się trzeba było zużyć, przeżyć by przestać kochać, podziwiać i wierzyć; dziś - pierwsze nasze myśli są zwątpieniem, nudą, szyderstwem, wstrętem i przeczeniem. Dzieci krytyki, wiedzy i rozwagi, cudzych doświadczeń mając pełną głowę, choćby nam dano skrzydła Ikarowe, nie mielibyśmy do lotu odwagi. My nie tracimy nic, bośmy od razu nic nie przynieśli - i tylko nam bywa tak źle, że na złe takie brak wyrazu, a serce pęka w nas i we krwi pływa.

Straszna frustracja.

Straszna frustracja. Nie jestem zadowolona ani z siebie, ani z tego co mnie otacza. wszystko jest nie tak. Duszę się. Duszę się otoczeniem, nie mam siły być sobą. Chcę zniknąć. Umrzeć. Nie być. Nie istnieć. Nie czuć. Boli mnie wszystko- fizycznie i psychicznie. Męczę się żyjąc. Często duszę się ze strachu, z poczucia bezsilności, stresu. Jestem wrakiem. Nie umiem żyć. Nie umiem być szczęśliwa. Nie umiem być.

Ludzie to źródło cierpienia. Ludzie to źródło szczęścia.

Jestem cała roztrzęsiona. Mam dość. Zdenerwowanie, które mną owładnęło przeraża mnie. Mam ochotę coś zniszczyć, mam ochotę zniszczyć siebie. Pociąć się, wziąć coś co sprawi, że o tym zapomnę. Spalić tyle by poczuć nicość. Wszystko tylko nie to uczucie. Z jeden strony mogę umrzeć w każdej chwili. Teraz tego pragnę nawet bardziej niż zwykle ale z drugiej strony czy to coś zmieni? I tak czuję się martwa. nie czuję, żebym żyła, nie czuję nic.

Kolejny dzień bliżej końca.

Tworzę tego bloga by uzewnętrznić swoje cierpienie nie obciążając bliskich. Jakiś czas temu poczułam się gorzej. Nie mogę wstać z łóżka, wszystko mnie boli, nie mam na nic siły. Wiem już jak się zabije, wyznaczyłam nawet datę. Znalazłam w tym pewien spokój, ukojenie. Tym razem czuję się pewniejsza w moich postanowieniach. chce to wszystko zostawić za sobą. Wiem, że innych męczy przebywanie ze mną. Moje życie nie ma dla mnie do tego stopnia znaczenia, że nawet nie przeszkadza mi żartowanie z mojej własnej śmierci nie tylko przy znajomych ale i rodzinie. Wszystkim będzie łatwiej jak to zrobię.