Trudny początek roku

Na początku tego roku zmarł mój ukochany pies, stało się to w dniu urodzin mojego zwierzaka i mojej siostry. Był to dla mnie wielki szok. Po tym byłam strasznie smutna, ciągle wydawało mi się, że ona nadal ze mną jest. Żeby tego było to mój ukochany zmarł kila miesięcy później. Kolejny cios.
Moje serce krwawi. Nie mam siły żyć, czuję, że teraz na prawdę mam odwagę to zrobić.
Nie mam siły i ochoty spotykać się ze znajomymi, wyjeżdżać gdziekolwiek. Jedyne czego pragnę to zakopać się w kołdrze i brać narkotyki, żeby odlecieć.
Ostatnio przestałam kontrolować swoje picie i potrafię upić się do nieprzytomności. Kocham ten stan. Jest mi wtedy dobrze. Błogo.
Odrywam się od rzeczywistości i dryfuję po rozmyślaniach. Nawet jeśli są depresyjne to lubię wkręcić się w ten stan.  To jest bardzo oczyszczające. Nawet lubię źle się czuć ponieważ dopiero wtedy odczuwam coś intensywnego. Coś rusza moje serce.
Już kończyć pisać głupoty.
Proszę, walczcie o szczęście i nie poddawajcie się.

Komentarze